W czasie urlopu zazwyczaj tyje się ze szczęścia. I rzeczywiście sporo jest w tym prawdy. Sama wiem jak trudno oprzeć się ślicznie pachnącej kiełbasce z grilla, rybce z pobliskiej smażalni, kolorowym lodom sprzedawanym w upalny dzień na plaży czy gofrom z gigantyczną ilością bitej śmietany.

Będąc na tym długo oczekiwanym urlopie, mamy tak napięty grafik dnia, że ciężko wygospodarować chwilę na posiłek. Zresztą… od czego są wakacje. Komu z nas chciałoby się powtarzać tę rytualną czynność, jaka jest gotowanie  w letni, upalny dzień. Z braku czasu jemy rzadko, nieregularnie i w dużych ilościach. Tymczasem spożywając mniejsze objętościowo posiłki, nie tylko dostarczamy naszemu organizmowi niezbędnej dawki energii, ale także usprawniamy pasaż jelitowy i przemianę materii. Powinniśmy zrezygnować z obfitych obiadokolacji, które po całym dniu głodówki jemy zbyt szybko i zachłannie.

Największy problem pojawia się w restauracji, gdy bliscy czy znajomi zamawiają ociekające tłuszczem dania (stały zestaw urlopowicza= frytki + ociekające tłuszczem mięso), a my patrzymy pożądającym wzrokiem w zakazanym kierunku. Na szczęście coraz więcej restauracji oferuje w swoim menu niskokaloryczne, dietetyczne dania (np. sałatka z kurczakiem, którą możemy znaleźć w większości lokali). Do obiadu wybierzmy kompot zamiast kolorowych napojów gazowanych. Jeśli mamy ochotę na lody to unikajmy tych z polewą czekoladową. Zamiast nich wybierzmy sorbety. Różnica kaloryczna między lodami i sorbetami jest niewielka, ale te ostatnie lepiej gaszą nasze pragnienie.

Spożywajmy mniejsze posiłki, najlepiej 5 w ciągu dnia, o wyznaczonych porach. Powoduje to, że nasz organizm, przyzwyczajony do stałego napływu energii, potrafi nią efektywnie zarządzać. Dlatego też przed wyjściem z domu zabierzmy ze sobą jabłka, banany lub jogurt. Zjedzenie małego posiłku z pewnością doda nam sił i energii, a my będziemy czuć się lepiej.

Pozostaje jeszcze kwestia (nie ukrywajmy, że w okresie wakacyjnym prawie najważniejsza) mocno kalorycznego, złocistego trunku, który stanowi nieodłączny element wszystkich imprez, grillów czy spotkań towarzyskich. Jest to jedna z największych pokus. Jednak… nie folgujmy Drogie Panie. Zamiast piwa sięgnijmy po czerwone wino, któremu udowodniono pozytywny wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu. Do pewnego momentu oczywiście:)

Ja proponuje nie nastawiać się z góry na to, że będzie ciężko i na pewno ulegniemy niejednej pokusie. Urlop to czas odpoczynku, zabawy i radości. Dlatego też drobne odchylenia dietetyczne nie powinny wywoływać w nas wyrzutów sumienia. Zrekompensujmy je taką aktywnością fizyczną, która przyniesie nam dużo satysfakcji, wprawi w znakomity nastrój, a jednocześnie pozwoli spalić nadmiar kalorii.