Przygotowania do świąt ruszyły w kuchni pełną parą już kilka dni temu. Zapachy świeżych ciast, czy pierogów z kapustą kuszą. Trzeba mieć silną wolę, by się im oprzeć jeszcze przed świętami. Żeby zmniejszyć coroczne wyrzuty sumienia z powodu świątecznych kalorii, warto wcześniej zadbać o “odchudzenie”naszych dań.

Śledzie – zamiast zanurzania ich w oliwie, lepiej zastosować mniej kaloryczny wariant, czyli ocet – np. rolmopsy w occie.

Karp – zamiast smażyć, lepiej upiec go w folii lub naczyniu żaroodpornym. Dobrym rozwiązaniem jest również przygotowanie go w galarecie. Karp sam w sobie jest rybą tłustą, więc dostarczanie dodatkowych kalorii w postaci tłuszczu nie jest dobrym rozwiązaniem.

Cukier – można zastępować słodzikiem lub fruktozą. Ciasta smakują tak samo, a ile dzięki temu kalorii zaoszczędzamy!

Ciasta – w tym roku zmniejszmy ilość bakalii i miodu o połowę. Dzięki temu ciasteczka stracą na kaloryczności. Wszelkie polewy, lukry to też bomby kaloryczne. Rezygnując z nich – odchudzimy nieco nasze ciasta.

Smażenie – w święta smażenia nie da się uniknąć. Da się jednak uniknąć kalorii i tłuszczu, smażąc np. na patelni teflonowej. Można też zaopatrzyć się w znany już Wam olej niskokaloryczny Pam.

Sałatki – zamiast tłustego majonezu używajmy jogurtu z dodatkiem majonezu light. Taki sos ma o wiele mniej kalorii, niż sam majonez.

Poza tym, nie dajmy się zwariować. Umiar, umiar, umiar – jak we wszystkim.

Paracelsus powiedział kiedyś – o tym, czy coś jest trucizną decyduje tylko dawka. Bo wszystko może być trucizną i nic nie musi być trucizną:)

Ja zamierzam w te święta schudnąć:) Ciekawe, czy mi się to uda:)