Uwielbiam ciepłą porę roku. Za oknem kolorowo, pachnąco, a na ulicach coraz więcej budek z lodami:) Mało kto nie lubi lodów, ale większość dietkowiczów z bólem w sercu powstrzymuje się przed ich jedzeniem, bo kaloryczne i „idą w boczki”. Postanowiłam sprawdzić jednak ich właściwości i wpływ na naszą dietę.

Okazało się, że lody są jednym z najmniej kalorycznych deserów!!!

Prawdą jest, że lody posiadają tłuszcz i dużo cukru, bo zwykle powstają na bazie syropu cukrowego. Mimo wszystko są lekkostrawne i nie zalegają długo w przewodzie pokarmowym. Są mocno napowietrzone, co sprawia, że duża ich objętość ma stosunkowo mało kalorii. Łatwiej oszukać nimi apetyt, niż np. czekoladowym cukierkiem. Ponadto dostarczają wapnia, który jest niezbędny do prawidłowej przemiany materii. Kiedy go brakuje, komórki gromadzą tłuszcz i zwiększają swoją objętość i przybywa nam centymetrów w pasie i biodrach. Zjadając ok. 200 g przygotowanych z mleka lodów, dostarczamy ponad 30 procent dziennego zapotrzebowania na wapń (przeciętnie u kobiet wynosi ono ok. 1100 mg).

Jedząc lody ochładzamy organizm. W związku z tym, aby organizm strawił jedzenie, musi je najpierw ogrzać do temperatury ciała. Ochłodzony lodami organizm ogrzać jest trudniej, więc potrzebną do tego energię czerpie ze swoich zapasów, czyli tłuszczyku.

Analizując kalorie, dowiedziono, że lody są najmniej kalorycznym z deserów (jeśli nie dodamy do nich kalorycznych dodatków).

Spośród wszystkich lodów najmniej kaloryczne są sorbetowe (mrożone soki owocowe). Nie zawierają tłuszczu i dlatego gałka to jedynie ok. 25 kcal.

Gałka mleczno-owocowych to ok. 30 kcal (plus wspomniane właściwości wapnia).

Lody śmietankowe są już bardziej kaloryczne (ech…moje ulubione..), bo aksamitną konsystencję zawdzięczają dużej zawartości tłuszczu. Jedna gałka to ok. 40 kcal.

Najbardziej kaloryczne są lody czekoladowe, jak i wszystkie z dodatkami, bakaliami, orzechami, polewą, bitą śmietaną. Kaloryczność takiej jednej gałki wzrasta do ok. 90 kcal.

Wystrzegać należy się lodowych odpowiedników batonów, bo te to są już istną bombą kaloryczną.

Porównując jednak kaloryczność lodowych gałek do kaloryczności ciast i batonów, to wychodzi na plus dla lodów. Cztery kulki lodów mlecznych to zaledwie 120 kcal, czyli dla porównania ponad dwa razy mniej niż baton w czekoladzie (ok. 260 kcal) i prawie trzy razy mniej niż drożdżówka (ok. 330 kcal).

Należy więc przestać uważać lody za największy grzech kaloryczny i porzucić wyrzuty sumienia podczas ich jedzenia. Niegdyś lody produkowane były z tłustej śmietany, dlatego w świadomości ludzi pozostała opinia o nich jako bombie kalorycznej. Pamiętajmy jednak, że obecnie lody produkuje się głównie z mleka, które jest mniej kaloryczne niż śmietana, jak i z soków owocowych.

Jeśli więc mamy ochotę na coś słodkiego, to warto sięgnąć po loda mlecznego lub sorbetowego. Oczywiście bez dodatków. A przechodząc obok budki z lodami nie warto katować siebie i na siłę odwracać głowę w inną stronę. Należy jednak pamiętać o umiarze, bo wszystko co w nadmiarze tuczy. Jeśli zjemy loda, to niech to będzie jedyny deser tego dnia.

Dobrym patentem jest też samodzielne zamrażanie w domu soków owocowych lub jogurtów. Zdrowe, pyszne, zimne