Kto z nas nie ma czasami ochoty na jakąś słoną lub słodką, chrupką przekąskę? Niestety, to właśnie niekontrolowane przekąski są zgubne dla naszej figury. Trudno oprzeć się chipsom, ciastkom, batonikom, paluszkom, chrupkom…

Ale czy próbowaliście już chipsów beztłuszczowych?

Kiedyś też myślałam, że to kolejny sposób na skuszenie konsumentów. Jednak chipsy beztłuszczowe istnieją naprawdę. Wprawdzie nie są zrobione z ziemniaków, ale za to chipsy jabłkowe, buraczane, pomidorowe, czy marchwiowe są naprawdę niczego sobie.
Fakt, jestem wielką fanką jabłek i wszystko, co z jabłkowe, smakuje mi. Ale skoro smakowały mi również chipsy z buraków, to może warto po nie sięgnąć?
Poza tym, jeśli ktoś nie wyobraża sobie chipsów bez posmaku bekonu, czy papryki, to nic straconego. Chipsy buraczane są dostępne również i w takich smakach.

Jeśli wolicie przegryzki bardziej słodkie, niż słone (np. ja), to chipsy jabłkowe dostępne są w smakach truskawkowym, porzeczkowym i bananowym. Przyznam, że to lżejsza forma zaspokojenia ochoty na słodkie, niż batoniki, czy ciasteczka.

Czym się jeszcze różnią od tradycyjnych chipsów?
– powstają bez smażenia i pieczenia
– w 100% naturalne
bez konserwantów
– bez dodatku soli i cukru
bogate w błonnik i witaminy
oczyszczają organizm z toksyn
– o działaniu przeciwmiażdżycowym
– zalecane przez dietetyków
– lekkostrawne
– nietuczące
zawartość tłuszczu nie przekracza 1%

Moje ulubione to jabłkowe i marchwiowe. Przyznam, że pomidorowych jeszcze nie próbowałam, ale wszystko przede mną.

Pamiętajcie, że nic nie zastąpi świeżych owoców i warzyw, ale gdy ma się ochotę coś pochrupać, to chyba lepiej wybrać coś zdrowego i nie mieć wyrzutów sumienia:)