Dzisiaj opiszę swoje wrażenia po dłuższym delektowaniu się smakiem czarnej herbaty, którą dostałem od Krainy Herbaty. Dla niektórych, znających się na bardziej wyskokowych trunkach, nazwa może wprowadzać w błąd, ale o tym pod sam koniec.

Na początku trzeba napisać, że herbata Lipa i Miód należy do tych aromatyzowanych herbat. Gdy pierwszy raz zanurzyłem nos w opakowanie, to zostałem prawie powalony na ziemie zapachem. Był strasznie mocny i mdły. Kolejne próby już były lepsze, ale dalej aromat było bardzo mocno czuć. Innym osobom, którym dawałem powąchać ten zapach, bardzo się podobał i mówili, że mogliby wąchać go częściej. Oczywiście chodzi o zapach miodu.
Kwestia intensywności zapachu, to już kwestia gustu.

Zaletą tego mocnego aromatu jest to, że czuć go znacznie delikatniej podczas parzenia herbaty i picia, co sprawia wielką przyjemność. Po za tym, nie czuć takiego cierpkiego smaku. Zapach utrzymuje się też długo po wypiciu herbaty.

Smak samej herbaty jest dość oryginalny i pierwsze z czym mi się skojarzyło, to herbata z dodatkiem jakiegoś alkoholu. Wszystko to za sprawą dość specyficznego smaku lipy. Myślę, że ta herbata jest idealna do zmieszania z rumem lub wódką (tzw. herbatka z prądem).

Herbata jest stworzona na bazie Ceylonu, czyli specjalnego rodzaju czarnej herbaty produkowanej na Sri Lance.

Nazwa tej herbaty, to jak wspomniałem na początku, może się niektórym kojarzyć z tanim, owocowym winem – „Lipa z miodem” ;).