Truskawki, arbuzy.. lubię porę, gdy w sklepach pełno czerwonych owoców. Zawsze to jakaś alternatywa dla słodyczy i jabłek
Owoce coraz tańsze, więc zajadać się można nimi cały dzień. Osobiście wolę arbuza, ale za to truskawki z kefirem, czy makaronem (razowym!) to sycący obiadek.

Arbuzy zawierają aż 92% wody, gaszą pragnienie, a jednocześnie pomagają oczyścić organizm, polepszają przemianę materii i korzystnie wpływają na układ pokarmowy. Niektórzy zalecają stosowanie raz w tygodniu diety arbuzowej – przez cały dzień należy jeść tylko arbuza i pić wodę mineralną. Podobno skutecznie oczyszcza. Cóż.. skoro jedno i drugie to głównie woda, to się wcale nie dziwię;) Osobiście najbardziej lubię arbuza pokrojonego w kostkę bez żadnych dodatków. Można też dodać go do sałatki owocowej, sałatki z kurczakiem, lodów. Niektórzy smażą go na oleju obtaczając w białku i skrobi ziemniaczanej, posypując następnie cukrem pudrem (wersja bardziej kaloryczna, dla odważnych )

Truskawki również mają właściwości oczyszczające i odtruwające, a także dużo witamin: C, A, B1, B2, PP. Poprawiają przemianę materii. Dobrze je zjeść przed posiłkiem, gdyż zawierają enzymy ułatwiające spalanie tłuszczyku, przez co przygotowują organizm do lepszego trawienia. Lubię jeść truskawki bez dodatków, a na obiadek, jak już wspominałam, przygotowuję je czasami z razowym makaronem lub ryżem i kefirem. Sycące i zdrowe. Z truskawek można robić również sałatki, koktajle, dodawać do musli, jogurtu, galaretek. Jednak najzdrowsze i najmniej kaloryczne są bez dodatków.

Szkoda, że sezon na te owoce trwa tak krótko. Należy więc w pełni korzystać z ich dobrodziejstw.

Kończąc, idę po kolejną porcję arbuza.