Smakoszostwo jest aktem naszej władzy sądzenia, którym przyznajemy pierwszeństwo temu, co naszemu smakowi miłe, nad tym, co nie ma tej zalety
Smakoszostwo jest aktem naszej władzy sądzenia, którym przyznajemy pierwszeństwo temu, co naszemu smakowi miłe, nad tym, co nie ma tej zalety
Warszawski Teatr Kamienica stał się 5 listopada centrum wymiany opinii i doświadczeń na temat produktów tradycyjnych i lokalnych i systemów ich znakowania. Po raz pierwszy w tak szerokim i różnorodnym gronie dyskutowano o problematyce jakości i oznaczeń produktów żywnościowych. Konferencję zorganizowała firma Sopexa Polska, która zajmuje się m.in. promocją na polskim rynku francuskich produktów spożywczych.

Spotkanie podzielono na trzy odrębne panele dyskusyjne. Pierwszy poświęcono funkcjonowaniu systemu oznaczeń jakościowych w Polsce i Francji. W trakcie drugiego panelu omawiano zagadnienia marketingu produktu tradycyjnego i regionalnego i rolę tych produktów w rozwoju gospodarki. Trzeci panel miał formę dyskusji między zaproszonymi ekspertami z dziedziny kulinariów, w tym Hanny Szymanderskiej i Karola Okrasy.

Zestawienie uczestników konferencji, z jednej strony gości z Francji, z drugiej z Polski, było nieprzypadkowe. To właśnie Francuzi przodują w uzyskiwaniu tzw. apelacji unijnych, czyli znaków jakości związanych z nazwą produktu (Chroniona Nazwa Produktu), obszarem pochodzenia (Chroniony Obszar Geograficzny) czy tradycją (Gwarantowana Tradycyjna Specjalność). Jak dowodzili autorzy prezentacji, we Francji obrót produktami tradycyjnymi i lokalnymi stanowi dziś w zasadzie całą gałąź przemysłu monitorowaną od stadium pozyskiwania surowców, przez ich przetwórstwo, aż po marketing i sprzedaż.

Okazuje się, że umiejętnie wprowadzony system znakowania jakościowego może przynosić korzyści zarówno konsumentom, jak i producentom. Dla konsumentów unijne oznakowanie jakościowe produktu stanowi gwarancję jego wysokiej jakości, zaś dla producentów wiąże się ze znacznie wyższymi dochodami. We Francji przeciętna cena sera oznaczonego jednym z unijnych znaków (AOC) jest o kiladziesiąt procent wyższa niż cena podobnego sera bez oznaczenia. W przypadku win różnice sięgają ponad 200 procent.

Doświadczenia francuskie pokazują, że produkty oznakowane, mimo iż droższe, udaje się sprzedawać poprzez wielkie sieci handlowe a nawet sieci dyskontów. Doświadczenia francuskich partnerów potwierdził Kazimierz Furczoń, baca, przes Tatrzańsko-Beskidzkiej Grupy Producentów "Gazdowie". Podkreślił, że nadanie dwóm polskim serom: oscypkowi i bryndzy podhalańskiej pierwszych w Polsce oznaczeń unijnych przyczyniło się do uporządkowania rynku serów owczych na Podhalu. Oscypki i bryndzę mogą teraz produkować wyłącznie ci bacowie lub grupy producenckie, które otrzymają specjalne certyfikaty. Z kolei, żeby je otrzymać, należy spełnić szereg wymagań, w tym wymogi związane z jakością surowca i gotowego wyrobu.

Polska jest jednak dopiero na początku drogi do stworzenia sprawnego systemu jakościowego znakowania żywności, co podkreśliła prof. dr hab. Katarzyna Duczkowska-Małysz ze Szkoły Głównej Hanlowej w Warszawie. Zwróciła uwagę na brak sprawnej sieci sprzedaży produktu tradycyjnego i regionalnego w Polsce oraz na niedoskonałości polskiego systemu certyfikacji jakościowej Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Tradycyjnego, który nie przekłada się na otwieranie drogi sprzedaży wyróżnionych produktów na polskim rynku. Prof. Duczkowska-Małysz postawiła też pytanie, czy brak podaży tych produktów na naszym rynku spodowowany jest faktycznie brakiem popytu na nie, czy też brak popytu jest spowodowany brakiem podaży.

Podczas konferencji poruszono mnóstwo zagadnień, a rozległość tematu oraz zainteresowanie uczestników każe sądzić, że na podobną konferencję możemy liczyć także za rok.
Zaloguj się lub utwórz konto, by komentować
