Smakoszostwo jest aktem naszej władzy sądzenia, którym przyznajemy pierwszeństwo temu, co naszemu smakowi miłe, nad tym, co nie ma tej zalety
Smakoszostwo jest aktem naszej władzy sądzenia, którym przyznajemy pierwszeństwo temu, co naszemu smakowi miłe, nad tym, co nie ma tej zalety
Ryba to najlepszy wybór na posiłek w podróży. Jest lekkostrawna, więc nie obciąży żołądka, a zjedzona na Kociewiu czy Kaszubach zazwyczaj pochodzi z tutejszych jezior lub stawów hodowlanych, co poniekąd jest gwarancją świeżości. W czasach, gdy w przemysłowym jedzeniu jest coraz więcej wypełniaczy, zagęstników i konserwantów (w mięsnej konserwie dostępnej w sklepie jednej z sieci handlowych zawartość mięsa wynosiła 11%!), dobrze przygotowana ryba to przecież autentyczny rarytas. Zdaje się, że ta prosta prawda powoli trafia do świadomości przydrożnych gastronomów. Powstają więc tu i tam smażalnie, z których jedną chciałbym polecić szczególnie.
Charakterystyczny żółty domek z drewna, w którym mieści się przytulna smażalnia, stoi we wsi Siwiałka, tuż przy drodze 222 Starogard-Gdańsk. Właściciele nie nadali mu jakiejś szczególnej nazwy. Przy wjeździe na parking umieścili jedynie informację, że polecają ryby z własnej hodowli. I to powinien być wystarczający powód, aby się tam zatrzymać. Ostatnio jednak pojawił się też wielki transparent polecający tutejszą zupę rybną. Postanowiłem więc, że natychmiast ją zjem.
Decyzja okazała się aż nader słuszna, bo tutejsza zupa rybna okazała się doskonała. Przygotowuje się ją na wzór węgierski, a zatem jest zacnie paprykowa i miło pikantna. Dzięki różnorodności ryb w ofercie smażalni, z której część przecież musi wylądować w zupie, tutejsza zupa rybna ma zawsze bogaty i głęboki smak, a dzięki sporej ilości papryki ma też kuszącą czerwoną barwę oraz doskonałe właściwości rozgrzewające i jest doskonałym antidotum na jesienny ziąb. Może śmiało stawać w szranki ze sławną zupą rybną ze smażalni u Jana w Zabagnie. Obie zupy są krańcowo różne, ale różnią się pięknie - Janowa jest jasna, zaprawiana śmietaną, zaś siwiałkowa jest czerwona i ostra. Poza zupą bar w Siwiałce ma zawsze w ofercie kilka pozycji ryb smażonych oraz wędzonych. Zazwyczaj możemy liczyć na szczupaka, sieję i pstrąga. Często pojawiają się także ryby świeże, marynaty oraz galarety. Warto zaznaczyć, co zresztą właściciele robią sami na reklamowym transparencie, że w drewnianej smażalni w Siwiałce można zjeść jesiotra z rusztu. Ta ryba ma swoich zagorzałych zwolenników, którzy tutaj powinni być podwójnie kontenci, bo jesiotr jest grillowany ze świeżych kawałków.
Zimą, przed Bożym Narodzeniem, przed smażalnią pojawia się przenośny basen, w którym pływają szczupaki i karpie na Święta. Można więc nie tylko zdobyć świeży rybi kąsek, ale w dodatku osobiście wskazać placem, na który mamy ochotę.
Zaloguj się lub utwórz konto, by komentować
